Sebastian Świerzbiński: Było widać w nas olbrzymią determinacje

Szkoleniowiec Wierchów ocenił wygraną 5:2 z Dalinem Myślenice.

Super się nam mecz ułożył. Szybko zdobyliśmy gola, w dodatku po akcji, którą „wałkujemy” na treningach. Szkoda, że w tych kilkunastu kolejnych minutach nie udało się podwyższyć na 2:0, bo mieliśmy ku temu okazje. Sami też mogliśmy stracić bramkę, gdyby nie kapitalna interwencja Vasyla. W przerwie uczulaliśmy zespół, na rozważną grę w defensywie. Czasami jednak jest tak, że przynosi to odwrotny skutek. I tak też było w tym meczu. Dwa rzuty karne spowodowały, że przegrywaliśmy 1:2. Zespół świetnie jednak zareagował. Chłopaki pokazali charakter. Widać było olbrzymią determinacje i to przełożyło się na kolejne sytuacje, która zamienialiśmy na gole. Nie było dzisiaj w naszym zespole zawodnika, który nie wkomponował by się w grę. Mamy szerszą kadrę niż w ubiegłym sezonie i to na pewno zaprocentuje, bo już w sierpniu czek nas maraton meczów.

Rollercoaster ze szczęśliwym zakończeniem

Od efektownej wygranej na własnym stadionie z Dalinem Myślenice sezon 2022/2023 w rozgrywkach IV ligi rozpoczęli gracze Wiechów Rabka.

Wierchy Rabka – Dalin Myślenice 5:2 (1:0)

Bramki: 1:0 Kęska 3, 1:1 Górecki 52, z karnego, 1:2 Górecki 55 z karnego, 2:2 Jeziorski 69, 3:2 Pazurkiewicz 79, 4:2 Jeziorski 81, 5:2 Florek 90+2.

Wierchy: Zhuk – Witek, M. Dudek, Jeziorski, Misiura (60 Kościelniak) – Rzadkosz (60 Florek), Dara (66 Wójcik), T. Dudek, Czubin (88 Lutsenko) – Kęska, Krzyżak (66 Pazurkiewicz)

Dalin: Wyroba – Sobala, Stawarczyk, Kowalski, Chochliński – Górecki, Tokarz, Ładyga, Cienkosz (70 Gnap), Ostafin – Jędrzejowski (88 Przetocki)

Sędziował: Sławomir Nachel z Chrzanowa. Żółte kartki: T. Dudek, Zhuk, Jeziorski. – Ostafin.

Mecz świetnie się dla Wierchów rozpoczął, bo już w 3 minucie gospodarze objęli prowadzenie. Michał Czubin doskonale ze środka pola dalekim podaniem obsłużył na prawej stronie Szymona Witka, ten z linii końcowej dograł na 11 metr do Kacpra Kęski, który trafił w samo „okienko” bramki gości. Kolejne minuty to bardzo otwarta gra z obu stron, stąd sytuacje się mnożyły. W 8 i 10 minucie z dystansu nieznacznie pomylił się Tomasz Dudek. W 18 minucie to Dalin miał wyborną okazję na gola wyrównującego, ale kapitalną paradą po strzale Jakuba Góreckiego popisał się Vasyl Zhuk. W 20 minucie głową uderzał Kamil Sobala i piłka otarła się o poprzeczkę. W 24 minucie trzeci raz z dystansu uderzał T. Dudek, zmuszając do sporego wysiłku Jakuba Wyrobę. W 32 minucie Kacper Kęska przejął piłkę w polu karnym Dalinu, minął już bramkarza, ale trafił w boczną siatkę.

Druga połowa zaczęła się od kąśliwego strzału z dystansu Bartosza Rzadkosza, po którym Wyroba z trudem sparował piłkę na rzut rożny. W 55 minucie mieliśmy już remis. Po faulu na Kamilu Sobali, rzut karny dla przyjezdnych wykorzystał Górecki. Wierchy mogły szybko odpowiedzieć, ale Kornel Krzyżak nie zdołał z bliska wepchnąć piłki za plecy Wyroby. Akcja przeniosła się na drugą stronę i tym razem Zhuk faulował w „szesnastce” Sobalę i po raz drugi skutecznym egzekutorem „jedenastki” okazał się Górecki. W 65 minucie kolejny już raz tego dnia precyzji zabrakło T. Dudkowi. W 67 minucie to że goście nie stracili gola zawdzięczają Wyrobie, który „wyciągnął się jak struna” i sparował na rzut rożny strzał z 18 metra Kęski. Z „kornera” padł gol wyrównujący, za sprawą Szymona Jeziorskiego, który dopadł do piłki na 5 metrze i pewnie zmieścił ją w bramce. W 75 minucie gospodarze mieli ogromne pretensje do sędziego, za to że ten nie odgwizdał ewidentnego ich zdaniem rzutu karnego za zagranie ręką zawodnika Dalinu we własnym polu karnym. Cztery minuty później gospodarze odzyskali prowadzenie! Po dośrodkowaniu Tomasza Dudka z rzut wolnego, precyzyjnym strzałem głową popisał się Łukasz Pazurkiewicz. Minęły dwie minuty i na 4:2 podwyższył – po kolejnym zagraniu z rzutu rożnego – Jeziorski. Napór Wierchów trwał! Po uderzeniach kolejno Kęski, T. Dudka i Pazurkiewicza kolejny raz świetnie interweniował Wyroba. W doliczonym czasie gry wygraną Wierchów przypieczętował po indywidualnej akcji Patryk Florek.

Postrzelali na koniec

W ostatnim przed inauguracją sezonu 2022/2023 w IV lidze meczu kontrolnym piłkarze Wierchów Rabka pokonali 7:1 zespół z ligi okręgowej Naroże Juszczyn.

Do przerwy goście jeszcze skutecznie odpierali napór Wierchów i w efekcie skończyło się na skromnym prowadzeniu gospodarzy 1:0.

Po przerwie rabczanie już rozwiązali „worek z bramkami”

W 1 połowie mieliśmy problemy ze skutecznością. .W drugiej już w tym elemencie się poprawiliśmy. Było też łatwiej z racji tego, że rywale opadli z sił i już nie grali z taką determinacją jak przed przerwą – przyznał trener Wierchów, Sebastian Świerzbiński.

Wierchy Rabka – Naroże Juszczyn 7:1 (1:0)

Bramki: Pazurkiewicz 2, T. Dudek, Kęska, Krzyżak, Florek, samobójcza.

Wierchy: Zhuk (Śmieszek) – M. Dudek, Jeziorski, Witek, Misiura – Rzadkosz, Czubin, Dara, T. Dudek – Kęska, Krzyżak oraz Lutsenko, Kościelniak, Twaróg, Wójcik, Traczyk, Pazurkiewicz.

fot. Jan Ciepliński

Mikołaj Śmieszek wraca do Wierchów

21 letni zawodnik wzmocni rywalizację w bramce.

Mikołaj jest wychowankiem Wierchów, skąd w 2014 roku trafił do Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Krakowie.

Następnie reprezentował Akademie Piłkarską Profi Zielonka, Sokół Słopnice, oraz Stal Kraśnik

W 2019 roku zrobił sobie przerwę od piłki. Zajął się inną profesją.

Teraz zdecydował się na powrót w szeregi naszego zespołu!

Michał Dudek zawodnikiem Wierchów!

To starszy brat Tomka, który od 2 sezonów reprezentuje barwy rabczańskiego klubu.

Michał Dudek ma 28 lat. Jego nominalną pozycją jest środek obrony. Ostatni sezon spędził w IV ligowych rezerwach Bruk Bet Niecieczy.

Jest wychowankiem Hutnika Nowa Huta. Ponadto reprezentował barwy Cracovii, Zjednoczonych Branic, Popradu Muszyna, Wiślanki Grabie, JKS Jarosław, Karpat Krosno, Hetmana Zamość i Podhala Nowy Targ.
Na swoim koncie ma m.in. brązowy medal Mistrzostw Polski Juniorów z 2013 roku zdobyty z Cracovią.

Wygrana w pierwszym sparingu

Na starcie przygotowań do nowego sezonu piłkarze Wierchów Rabka pokonali na własnym stadionie reprezentanta krakowskiej okręgówki Pcimiankę Pcim.

Sparingiem zakończyliśmy pierwszy, wprowadzający tydzień przygotowań. Kadra zespołu daleka była od optymalnej. Część zawodników testuje się w wyższych ligach, a część przebywa jeszcze na urlopach. W ciągu najbliższych dni ta sytuacja się poprawi, pojawią się też zawodnicy, którym będziemy się przyglądać. A co do samego spotkania to towarzyszą mi mieszane odczucia. Na plus na pewno gra w ofensywie i liczba stwarzanych okazji bramkowych. Na minus to na pewno liczne błędy jakie popełnialiśmy w defensywie, które skutkowały stratą aż trzech goli – ocenił trener Wierchów, Sebastian Świerzbiński.

W drugiej połowie w bramce Wierchów pojawił się Mikołaj Śmieszek, który po dłużej przerwie wznowił treningi.

Wierchy Rabka – Pcimianka Pcim 4:3 (2:0)

Bramki dla: Misiura 2, Kościelniak, Rzadkosz.

Wierchy: Zhuk (46 Śmieszek) – Witek, Traczyk, Lutsenko, Kościelniak – Rzadkosz, Dara, Dudek, Misiura – Czubin, Kęska oraz Wójtowicz.

Tata nazywał mnie Szarmachem

Rozmowa z Łukaszem Pazurkiewiczem, najlepszym strzelcem Wierchów w minionym sezonie.

21 zdobytych goli to Twój jeden z lepszych wyników w swojej przygodzie z piłką seniorską?

– Z tego co pamiętam to tak. Przeważnie kończyłem sezon w okolicach 15-20 bramek.

Ten wynik w pełni Cię satysfakcjonuje?

– Myślę, że jest to solidny wynik, chociaż szczerze to czuję duży niedosyt po tym sezonie, bo uważam że nie wycisnąłem z niego maksa. Oby kolejny sezon był tak, bym mógł twierdząco odpowiedzieć na to pytanie ale znając siebie nigdy nie będę w pełni usatysfakcjonowany, ponieważ zawsze znajdę sytuację w głowię w której mógłbym się lepiej zachować lub więcej zrobić. Taki charakter. Znajomi często się śmieją, że nawet w banalnych rekreacyjnych grach kombinuję ciągle co mogę zrobić inaczej, lepiej tak by koniecznie wygrać.

Z tych 21 goli jest jakiś który szczególnie zapamiętałeś?

– Ten po podaniu od Szymona Witka , bo czekałem na asystę od niego cały sezon :-). A tak poważnie, to ciężko wytypować konkretnego, bo myślę, że każdy na swój sposób był ważny, bo pomógł drużynie. Jeśli musiałbym już wskazać, to bramka zdobyta w drugim meczu z Watrą. Dlaczego? Z dwóch powodów. Pierwszy, chciałem się koniecznie zrehabilitować za poprzedni mecz z Lubaniem , bo czułem , że zawiodłem kolegów w nim, bo miałem dwie sytuację po podaniach od nich, które powinienem zamienić na bramkę. Drugi ważniejszy, bo uważam, że ta bramka dała nam dużo wiary w tym meczu, a wygrana uwolniła potencjał jaki ma ta drużyna i weszliśmy na inny poziom gry pod koniec sezonu.

Jaka jest Twoja recepta na zdobywanie goli?

– „ Sam chciałbym to wiedzieć…” 🙂 – jak mówi klasyk z jednego z polskich filmów. Najważniejsze w tym wszystkim uważam jest posiadanie dobrych relacji i partnerów na boisku, takich jak mam w Rabce. Bez nich i ich pracy na całym boisku nie miałbym tylu sytuacji, przestrzeni ani możliwości zdobycia nawet połowy z tych bramek.

Strzał głową czy nogą jest Twoim większym atutem?

– Ciężko mi jednoznacznie odpowiedzieć. Myślę, że duża część osób mogłaby powiedzieć, że strzał głową, w tym mój Tata, który w moim dzieciństwa dużo poświęcił czasu by mnie tego elementu nauczyć oraz nazywał Szarmachem jak jeden z świetnych piłkarzy jego pokolenia. Moje subiektywne zdanie jest trochę inne, bo jeśli miałbym powiedzieć co jest moim największym atutem przy wykończeniu to chyba to, że nie ma dla mnie większej różnicy czy kończę sytuację strzałem głową, prawą czy lewą nogą, bo we wszystkim czuję podobną pewność.

Jak ocenisz poprzedni sezon zarówno patrząc na samego siebie, ale też na wynik jaki osiągnął zespół?

– Myślę, że zarówno dla mnie i drużyny był to sezon jak sinusoida. Zaczęliśmy niemrawo. Ja sam leczyłem się po kontuzji z ostatniego meczu poprzedniego sezonu i nie byłem w pełni sił. Później złapaliśmy wiatr w żagiel i skończyliśmy rundę na drugim miejscu w tabeli. Początek rundy wiosennej to kilka wygranych meczów, później niestety znaleźliśmy się w dołku i było kilka meczy bez wygranej, a mi przytrafiła się absurdalna pierwsza w życiu czerwona kartka, za coś co sędzia usłyszał prawdopodobnie z trybun. Później znowu kilka wygranych w tym wielka niespodzianka z Niecieczą, podczas której notabene skręciłem staw skokowy i przez kilka kolejnych meczy grałem z bólem i nie byłem w pełni dysponowany. Jako drużyna złapaliśmy trochę zadyszkę i straciliśmy punkty z Bochnią, Okocimskim czy Maniowym ale na szczęście przyszedł wspomniany mecz z Białką od którego zaczęliśmy nie tylko wygrywać ale także grać w efektowny sposób. Duża tutaj zasługa trenera i sztabu szkoleniowego, że spokojnie podeszli do sytuacji i w mądry sposób wyciągnęli wnioski i wprowadzili kilka elementów , które wyzwoliły potencjał z tej drużyny.

Sezon 2022/2023 będzie już Twoim 4 sezonem w Wierchach. To znaczy, że dobrze czujesz się w Rabce?

– Zdecydowanie tak. Mam dobre relacje z trenerami oraz zawodnikami, tworzymy wszyscy naprawdę zgrany i dobry zespół zarówno na boisku jak i poza nim. Myślę, że sekretem Rabki są też osoby zarządzające z prezesem Darkiem na czele, którzy mądrością zarządzania, a przy tym ludzkim podejściem wielokrotnie dawali nam wielkie wsparcie.

Jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z piłką i jak to wyglądało przez ostatnie lata…

– Zaczęła się w Wieczystej Kraków, gdzie zapisała mnie mama w wieku 6 lat. Później w wieku 10 lat przeszedłem do Wisły Kraków i tam grałem przez kolejne 8 lat. Następnie była serie wypożyczeń przez kluby 4 i 3 ligi takie jak Płomień, Olkusz aż do Górnika Wieliczka gdzie w wieku 20 lat zostałem wicekrólem strzelców 3 ligi i tam wpadłem w oko klubom z poziomu centralnego jak pierwszoligowy Kluczbork czy walcząca o awans drugoligowa Miedź Legnica. Niestety wtedy zaczęły trapić mnie kontuzję i brakło trochę mądrości i cierpliwości. Później swoją przygodę kontynuowałem na poziomie trzeciej ligi w takich klubach jak Przebój Wolbrom, Szreniawa Nowy Wiśnicz i postanowiłem trochę więcej zająć się studiowaniem i inwestowaniem w siebie w innych aspektach. Zszedłem poziom niżej gdzie mogłem łączyć to z graniem i ponownie trafiłem do Górnika Wieliczka, następnie przeprowadziłem się na Podhale i grałem w Białce, aż w końcu znalazłem się w Rabce, w której jestem do dziś.

Twoim zdaniem jaki był najlepszy moment twojej kariery?

– Pewnie kilka lat temu bym powiedział, że tam gdzie odnosiłem sukcesy poprzez kilka mistrzostw Krakowa, Małopolski, gra na poziomie centralnym, tytuły króla strzelców ale ogólnie uważam, że najlepszym moment to jest coś zupełnie innego niezwiązanego z osiągnięciami indywidualnymi czy drużynowymi. Uważam, że cała ta przygoda jaką jest sport, a dla mnie piłka nożna , wszystkie osoby które poznałem, z którymi dzieliłem szatnie, rywalizowałem, od których się uczyłem, te wszystkie mecze przy dużych i małych publicznościach, podróże, historie, anegdoty i cała gama uczuć jaką przeżyłem przed, podczas i po meczach to jest najlepsze co mnie spotkało w niej i dlatego warto było to robić od 26 lat.

32 lata to i mało i dużo jak na piłkarz – jak ty do tego podchodzisz?

– Moja żona pewnie się nie ucieszy czytając to ale uważam, że wciąż mało :). Czuję się bardzo dobrze fizycznie, dużo doświadczenia zdobyłem,omijają mnie poważne kontuzję, zapał ciągle jest ten sam i ciężko sobie wyobrazić życie bez piłki, chociaż zawód Trenera także mi dają ogromną satysfakcję i za kilka lat pewnie na tym skupię się głównie ale na razie chce się cieszyć tą chwilą.

Rozmawiał Maciej Zubek

Sebastian Świerzbiński: Potwierdziliśmy potencjał jaki drzemie w tej drużynie

Szkoleniowiec Wierchów podsumował zakończony sezon.

Piąte miejsce należy traktować w kategorii sukcesu czy raczej wypełnionego zadania?

– Celem podstawowym na ten sezon było utrzymanie w Rabce – Zdrój IV ligi, czyli wypełniliśmy zadanie. Nieciecza wygrała ligę bezapelacyjnie, więc walka była o drugą lokatę. Zabrakło nam 4 punktów. Nie zmienia to faktu, że byliśmy mocną drużyną w lidze.

Z czego najbardziej jesteś zadowolony jako szkoleniowiec?

– Chyba z tego, że razem z trenerem Karolem Niewolikiem udało się nam stworzyć drużynę, w której doświadczeni zawodnicy brali ciężar gry na siebie w trudnych momentach, a młodzież swoją nieobliczalnością i determinacją dorzuciła mocną cegiełkę. Team Spirit – myślę, że tego może nam zazdrości większość drużyn. Świadomość chłopaków i chęć wygrywania w każdym meczu była bardzo wysoka.

A czy jest coś co powoduje u ciebie uczucie niedosytu?

– Początek rundy wiosennej. Ciężko nam było wejść na właściwe tory. Trafiły się nam dwie porażki z rzędu z Wolanią i Metalem plus remis z Bochnią. W tych meczach nie byliśmy drużyną słabszą, a potraciliśmy istotne punkty. Zdarzyło się nam za dużo remisów z drużynami z dolnej części tabeli.

Najtrudniejszy moment sezonu?

– Było takie dwa. Pierwszy to zimowy okres przygotowawczy i kilka kontuzji które spowodowały brak możliwości optymalnego przygotowania się do rundy wiosennej. Wiedzieliśmy jednak, że im „dalej w las”, tym Wierchy będą mocniejsze. Drugi taki trudny moment to to kwiecień i zdobyte 4 punkty. Byliśmy źli na siebie, bo kreowaliśmy sytuacje po akcjach modelowych, ale po prostu piłka nie chciała wpaść do bramki przeciwnika.

Jest jakieś jedno spotkanie, z którego szczególnie jesteś zadowolony, które dostarczyło Ci najwięcej satysfakcji?

– Nie ma co ukrywać, że na majówkę pojechaliśmy do lidera na skazanie. Tak się wszystkim wydawało. Słaby kwiecień, do tego Nieciecza bez porażki, a nawet remisu, z kompletem zwycięstw. Pojechaliśmy mocno skoncentrowani, bez żadnego respektu do przeciwnika. Można powiedzieć, że chcieliśmy być bezczelni i pewni siebie. Udało się nam wygrać, wykorzystując swoje sytuacje. Trochę szczęścia i zapisaliśmy się w sezonie jako pierwsza drużyna, która nie tylko ograła lidera, ale urwała mu pierwsze punkty. Dużo satysfakcji dała końcówka sezonu. Począwszy od meczu z Watrą, graliśmy to o co chcieliśmy grać od samego początku i w efekcie bilans: 4 mecze 4 zwycięstwa, i stosunek bramek 18:1.

Gra w nowej IV lidze to duże wyzwanie. Co należy zrobić żeby temu podołać?

– Bardzo ciekawie zapowiada się liga. Nowych zawodników musimy szybko przyuczyć do naszego stylu gry. Ciężka praca w lipcu pod kątem makrozasad będzie kluczowa. Wierzę, że razem z trenerem Niewolikiem stworzymy dobrą solidną drużynę, która będzie rywalizować z każdym jak równy z równym.

Iloma zawodnikami i na jakich pozycjach chciałbyś wzmocnić drużynę?

Przede wszystkim musimy utrzymać trzon drużyny. Z racji dobrego sezonu jest spore zainteresowanie naszymi zawodnikami. Będziemy robić wszystko, żeby większość zatrzymać. Nie ukrywam, że wzmocnić się chcemy na każdej pozycji począwszy od rywalizacji dla Vasyla po środkowego obrońcę, bocznego, pomocnika – środkowego i bocznego jak i napastnika. Na nowy sezon musimy mieć mocną wyrównaną kadrę .

Rozmawiał Maciej Zubek

Mocny finisz. Klasyczny hat-trick Banika

Piłkarze Wierchów Rabka po wygranej w środku tygodnia 7:0 nad Kolejarzem Stróże, dzisiaj w meczu ostatniej kolejki rozgrywek grupy wschodniej IV ligi, także zaliczyli efektowne zwycięstwo, ogrywając w Radłowie gospodarzy 6:0!

Pierwsze 3 gole w tym meczu były autorstwa Macieja Banika. W 7 min skorzystał on z nieporozumienia między obrońcą, a bramkarzem gospodarzy, przejął futbolówkę i umieścił ją w pustej już bramce. W 15 minucie z kolei napastnik Wierchów przejął prostopadłe podanie od Łukasza Pazurkiewicza i wygrał pojedynek 1 na 1 z bramkarzem. Hat-tricka Banik skompletował w 25 minucie, kiedy po zagraniu Bartłomieja Traczyka zmienił tor lotu piłki czym zaskoczył zdezorientowanego golkipera. W 40 minucie na listę strzelców wpisał się Traczyk, który po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Michała Czubina, popisał się precyzyjną „główką”.

Po przerwie Wierchy dołożyły jeszcze dwa gole. W 59 minucie z bocznego sektora w pole karne gospodarzy piłką posłał Tomasz Dudek, a akcję skutecznie „zamknął” Patryk Florek. Z kolei w 74 minucie dogrywał także ze skrzydła Rafał Kościelniak, a skuteczny strzał oddał Grzegorz Misiura.

– Wiedzieliśmy, że szybko zdobyta bramka otworzy ten mecz. I tak też się stało. Oprócz sześciu zdobytych goli, mieliśmy masę sytuacji na kolejne. Warunki do gry nie były łatwe. Wysoka temperatura sprawiała, że ciężko było o intensywność. Cieszymy się zarówno z rozmiarów tego zwycięstwa, ale też z bardzo dobrego zakończenia sezonu – ocenił trener Wierchów, Sebastian Świerzbiński.

Radłovia Radłów – Wierchy Rabka 0:6 (0:4)

Bramki: 0:1 Banik 7, 0:2 Banik 15, 0:3 Banik 25, 0:4 Traczyk 40, 0:5 Florek 59, 0:6 Misiura 74

Wierchy: Zhuk – Witek (46 Kościelniak), Traczyk, Lutsenko, Misura – Czubin (46 Dara), Myrda, Wójcik (46 Dudek), Majeran (46 Florek) – Banik, Pazukiewicz (60 Kęska)

Efektowne pożegnanie z kibicami

W swoim przedostatnim meczu w sezonie, a ostatnim w roli gospodarza Wierchy Rabka rozgromiły Kolejarza Stróże.

Wierchy Rabka – Kolejarz Stróże 7:0 (3:0)

Bramki: 1:0 Rzadkosz 10, 2:0 Wójcik 39, 3:0 Pazurkiewicz 42, 4:0 Czubin 48, 5:0 Banik 65, 6:0 Dudek 75, 7:0 Pazurkiewicz 75.

Wierchy: Zhuk – Witek, Kęska (58 Banik), Dudek, Pazurkiewicz, Kościelniak (58 Misiura), Rzadkosz (46 Florek), Czubin (70 Ptak), Wójcik (60 Myrda), Traczyk, Lutsenko.

Kolejarz: Lepucki – Lizoń, Michalik, Kmak, M. Matusik, Olszewski, Nalepa, Krok, D. Matusik, Gruca, Niepsuj.

Sędziował Jan Pawlikowski.

Strzelanie goli rozpoczął w 10 minucie Rzadkosz, który sfinalizował akcję i podanie z prawej strony wzdłuż pola karnego od Witka. W 39 minucie na 2:0 trafił po rzucie rożnym Wójcik. 3 minuty potem akcję duetu Rzadkosz – Kościelniak, wykończył skutecznym strzałem Pazurkiewicz. Zaraz po przerwie na 4:0 podwyższył Czubin, który skorzystał z dośrodkowania Witka. Kolejny gol był autorstwa rezerwowego Banika, który chwilę po tym jak pojawił się na boisku skorzystał z asysty Florka i wygrał pojedynek z bramkarzem Kolejarza. W 75 minucie po rzucie rożnym, piłka wycofana została do Zhuka, ten posłał prostopadłe podanie do Banika, który z kolei strącił futbolówkę głową do Dudka, który w sytuacji 1 na 1 nie dał szans Lepuckiemu. Wygraną gospodarzy przypieczętował w 78 minucie Pazurkiewicz.