Zmiana na stanowisku pierwszego trenera

Sebastiana Świerzbińskiego zastąpi w tej roli dotychczasowy jego asystent Karol Niewolik.

Świerzbiński – po sobotnim meczu z Orłem Ryczów – zrezygnował z pracy w Wierchach.

To była bardzo trudna dla mnie decyzja, ale po prostu z czasem dzielenie roli trenera w dwóch klubach (Świerzbiński jest też szkoleniowcem w Akademii Piłkarskiej Podhala – przyp. Red) było dla mnie i moich najbliższych coraz bardziej uciążliwe. Bardzo mile będę wspominał pracę w Rabce. Przeżyliśmy razem wiele radosnych momentów. Dziękuję za zaufanie władzom klubu. Zostawiam zespół w dobrej kondycji, przekazując go w ręce trenera Niewolika, który na pewno sobie poradzi. Jeszcze raz wszystkim dziękuję za czas spędzony w Wierchach – wyjaśnił powody swojej decyzji Świerzbiński.

Podział punktów z Orłem

Remisem 1:1 zakończyło się spotkanie Wierchów Rabka na własnym stadionie z Orłem Ryczów, w ramach X kolejki spotkań rozgrywek IV ligi.

Wierchy Rabka – Orze Ryczów 1:1 (1:1)

Bramki: 1:0 Kęska 11, 1:1 Janik 19.

Wierchy: Zhuk – Witek (80 Krzyżak), Jeziorski, M. Dudek, Misiura (69 Sobek) – Florek (76 Kościelniak), T. Dudek, Wójcik, Czubin (69 Gruszkowski) – Pazurkiewicz (50 Dara), Kęska.

Orzeł: Dyga – Garzeł, Niedzielski, Smagło, Górecki – Janik (72 Zając), Lampart, Surówka (52 Kulig), Mizia, Pyciak, Kiełbus.

Sędziował Radosław Kraj z Brzeska. Żółte kartki: Czubin – Janik.

W 11 minucie gospodarze objęli prowadzenie, po składnej akcji. W jej finalnym momencie Szymon Witek z bocznego sektora dośrodkował piłkę w obręb „szesnastki” rywala, tam dopadł do niej Kacper Kęska i uderzył nie do obrony dla bramkarza. W 19 minucie goście wyrównali w bardzo podobny sposób. Na listę strzelców wpisał się Sebastian Janik.

Myślę, że z przebiegu gry wynik sprawiedliwy. Oczywiście odczuwamy niedosyt, bo chcemy wygrywać, szczególnie w meczach u siebie. Szanujemy jednak ten punkt bo zmierzyliśmy się z rywalem bardzo mocnym „na papierze”, który ma w swoich szeregach zawodników z przeszłością w wyższych ligach, łącznie z ekstraklasą. Martwi uraz Łukasza Pazurkiewicza, który może go wyłączyć z gry na dłuższy czas – ocenił trener Wierchów, Sebastian Świerzbiński.

Piłka nożna IV liga. Popisowa druga połowa Wierchów.

W 9 kolejce spotkań IV ligi piłkarze Wierchów Rabka wygrali wyjazdowe spotkanie z Barciczanką Barcice 5:2!

Po pierwszej połowie nic nie zapowiadało na takie zakończenie tego spotkania. To gospodarze prowadzili bowiem 2:1. Dwie bramki dla Barciczanki przedzieliło trafienie – po rzucie rożnych – Michała Dudka dla Wierchów.

Po przerwie rabczanie szybko wyrównali, za sprawą precyzyjnego uderzenia zza pola karnego Michała Czubina. Od 70 minuty Wierchy grały w liczebnej przewadze, po czerwonej kartce dla jednego z zawodników z Barcic. Szalę zwycięstwa rabczanie przechylili w ostatnich minutach. W 83 minucie po dośrodkowaniu Czubina, na listę strzelców wpisał się Michał Sobek. W doliczonym czasie gry najpierw kontratak Wierchów i podanie Łukasza Pazurkiewicza na czwartego gola zamienił Kacper Kęska, a chwile potem wygraną gości przypieczętował piątym trafieniem Tomasz Dudek.

– Trudne spotkanie. Widać było, że obu drużynom zależy przede wszystkim na dobrym wyniku. Styl miał drugorzędne znaczenie. Po pierwszej połowie przegrywaliśmy głównie przez swoją nieskuteczność. W przerwie dokonaliśmy zmian, które pozytywnie wpłynęły na jakość naszej gry. Po czerwonej kartce dla przeciwnika, kwestią czasu były kolejne gole dla nas – ocenił trener Sebastian Świerzbiński.

Barciczanka Barcie – Wierchy Rabka 2:5 (2:1)

Bramki dla Wierchów: M. Dudek 21, Czubin 56, Sobek 83, Kęska 90+2, T. Dudek 90+4.

Wierchy: Zhuk – Kościelniak (65 Witek), Jeziorski, M. Dudek, Misiura (85 Lutsenko) – Florek (46 Sobek), T. Dudek, Wójcik (75 Twaróg), Krzyżak (46 Kęska) – Czubin, Pazurkiewicz.

Piłka nożna IV liga. Osłabione kadrowe Wierchy poległy w starciu ze Słomniczanką.

W meczu VIII kolejki rozgrywek o mistrzostwo IV ligi piłkarze Wierchów Rabka, grając bez kilku podstawowych zawodników, wysoko przegrali na własnym boisku ze Słomniczanką Słomniki.

Wierchy Rabka – Słomniczanka Słomniki 0:4 (0:2)

0:1 Rodrigo 39, 0:2 Michalec 44, 0:3 Handzlik 60, 0:4 Kamiński 85.

Wierchy: Zhuk – Rzadkosz (39 Sobek), Twaróg, M. Dudek, Witek – Florek (72 Misiura), Dara, T. Dudek, Lutsenko – Krzyżak (46 Wójcik), Pazurkiewicz.

Słomniczanka: Poźniak – Michalec, Filipek, Handzlik (86 Grudnik), Ochman (85 Nowak), Jurzec (88 Feret) – Głowa, Rodrigo, Wibson, Kamiński – Kosakowski (82 Zagrodzki).

Sędziował Artur Smoleń. Żółte kartki: Florek – Kossakowski.

Po raz pierwszy groźnie zrobiło się w 11 minucie, po tym jak po strzale Wibsona z dystansu, Zhuk z trudem przeniósł piłkę nad poprzeczkę. Między 28, a 29 minutą to gospodarze mieli pierwsze swoje okazje. Najpierw Pazurkiewicz nieznacznie chybił efektownie uderzając z woleja, a po chwili odważna próba Witka z 40 metra również okazała się minimalnie niecelna. W 39 minucie goście wyszli na prowadzenie. Po krótko rozegranym rzucie rożnym, dośrodkowanie w pole karne Wierchów na gola zamienił Rodrigo. W odpowiedzi mocno z dystansu przymierzył Lutsenko, ale Poźniak sparował piłkę na rzut rożny. W podobnych okolicznościach przyjezdni podwyższyli prowadzenie w 44 minucie. Tym razem na listę strzelców wpisał się Michalec.

Po spokojnym kwadransie pierwszej połowy, w 60 minucie przyjezdni wyprowadzili zabójcza kontrę, po której na 0:3 trafił Filip Handzlik. W 85 minucie Słomniczanka przypieczętowała wygraną czwartym gole, autorstwa Dawida Kamińskiego.

Remis na trudnym terenie

W zaległym meczu 4 kolejki rozgrywek IV ligi piłkarze Wierchów Rabka zremisowali wyjazdowe starcie z Popradem Muszyna.

Mecz lepiej zaczęli gospodarze i efektem ich przewagi w pierwszych kilkunastu minutach było trafienie Damiana Mrówki, które celnie „główkował” po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Za moment groźnie z dystansu uderzał Mateusz Dyląg, ale doskonałą interwencją popisał się Vasyl Zhuk.

Mniej więcej po 25 minutach gry do głosu zaczęły dochodzić Wierchy, a udokumentowaniem tego był gol wyrównujący. Po podaniu Łukasza Pazurkiewicza, pojedynek z bramkarzem Popradu wygrał Michał Czubin. Tuż przed przerwą rabczanie mogli wyjść na prowadzenie. Świetną okazję ku temu zmarnował jednak Bartosz Rzadkosz.

Początek drugiej połowy to znów groźniejsze akcje Popradu. W odstępie 5 minut dwie okazje zmarnował Mrówka. W pierwszym przypadku z najbliższej odległości uderzył obok bramki, za drugiem nieco z dalszej nad bramką. W 66 minucie napastnik Popradu trafił co prawda w bramkę, ale na posterunku był Zhuk. W 75 minucie z kolei to Wierchy było blisko tego był cieszyć się z gola numer dwa. Uderzał Pazurkiewicz, ale minimalnie chybił. W 85 minucie ponownie ten zawodnik doszedł do pozycji strzeleckiej, ale i tym razem zabrakło mu precyzji. W 90 minucie to z kolei Czubin próbował z dystansu, ale w środek bramki.

Poprad Muszyna – Wierchy Rabka 1:1 (1:1)

1:0 Mrówka 20, 1:1 Czubin 30

Wierchy: Zhuk – Kościelniak, Jeziorski, M. Dudek, Witek – Krzyżak, T. Dudek, Dara (78 Florek), Rzadkosz (60 Sobek) – Pazurkiewicz, Czubin.

Wierchy górą w starciu z Glinikiem.

W meczu 6 kolejki spotkań IV ligi piłkarze Wierchów Rabka wygrali na własnym stadionie 3:1 z Glinikiem Gorlice.

Wierchy Rabka – Glinik Gorlice 3:1 (1:1)

1:0 Krzyżak 36, 1:1 Gogola 43, 2:1 Pazurkiewicz 56, 3:1 Pazurkiewicz 81 z karnego.

Wierchy: Zhuk – Kościelniak (77 Lutsenko), Jeziorski, M. Dudek, Misiura (60 Witek) – Florek (66 Rzadkosz), Krzyżak (72 Kęska), Dara, Sobek (70 Wójcik) – Czubin, Pazurkiewicz

Glinik: Harwat – Martuszewski (72 Mituś), Rząca, Dąbrowski (66 Ostrowski), Drąg – Stój (66 Buś), Śliwa (66 Matuszyk), Gogola (88 Gryboś), Świechowski, Kuliga, Gazda.

Sędziował: Marcin Fila z Wadowic. Żółte kartki: Dara – Drąg. Czerwona kartka: Dara 68, za drugą żółtą.

To goście pierwsi stworzyli sobie sytuację na otwarcie wyniku. Miał ją w 5 minucie Dąbrowski, ale z 5 metrów trafił prosto w Zhuka. Mniej więcej po 20 minutach gry ożywili się gospodarze. Najpierw Sobek w dogodnej sytuacji chciał jeszcze dograć do partnera, ale na drodze stanął jeden z zawodników Glinika. Po chwili podanie Krzyżaka trafiło do Pazurkiewicza, ale ten oddał zbyt lekki strzał i Harwat nie miał problemów z interwencją. W 30 minucie odważnie z rzutu wolnego uderzał z kolei gracz Glinika Drąg. Piłka po koźle sprawiła duże problemy Zhukowi, ale ostatecznie padła jego łupem. W 36 minucie gospodarze objęli prowadzenie. Czubin z prawej strony zagrał przed bramkę Glinika, a tam wbiegający w „szesnastkę” Krzyża, trafił w tzw. krótki róg. Riposta gości była szybka. W 43 minucie kapitalnie z dystansu trafił Gogola. Piłka zanim wpadła do bramki, odbiła się jeszcze od poprzeczki.

Pierwsza, tak naprawdę konkretna akcja gospodarzy po przerwie, dała im drugiego gola. Po akcji i zagraniu z prawej strony Florka, uderzył Pazurkiewicz i piłka po odbiciu się jeszcze od słupka, wpadła do bramki Glinika. Od 66 minuty gospodarzom przyszło grać w osłabieniu po tym jak z boiska za dwie żółte kartki wyleciał Mateusz Dara. W 70 minucie Wierchom dopisało szczęście, po tym jak kolejna „bomba” z dystansu Gogoli zatrzymała się na poprzeczce. Mimo liczebnego osłabienia, gospodarze w 81 minucie podwyższyli prowadzenie. Po zagraniu ręką jednego z zawodników Glinika we własnym polu karnym, Pazurkiewicz wykorzystał rzut karny. W 84 minucie kontuzji, która uniemożliwiła dalszą grę nabawił się Kacper Kęska, a że limit zmian Wierchy już wykorzystały to gospodarze mecz kończyć musieli w dziewięciu.

Wynik już jednak się nie zmienił.

Mateusz Dara. Chcemy wrócić na zwycięską ścieżkę.

Przed meczem z Glinikiem Gorlice porozmawialiśmy z naszym środkowym pomocnikiem.

Zanim zapytam Cię o zbliżający mecz, powiedz jakie masz odczucia po ostatnim, zremisowanym bezbramkowo spotkaniu w Andrychowie…

– Bardzo ciężki teren. W mojej ocenie – obok spotkania w Niecieczy – był najcięższy mecz jak do tej pory. Beskid ma dobrze poukładaną drużynę. Dodam, że murawa na której graliśmy w Andrychowie, pozostawia dużo do życzenia. Trzeba szanować punkt, który tam wywalczyliśmy.

A czego spodziewasz się w meczu z Glinikiem?

– Jestem dobrej myśli. Gramy u siebie, co jest naszym atutem. Myślę, że wrócimy na zwycięska ścieżkę i wygramy ten mecz. Nie biorę innej opcji pod uwagę.

Jakie masz dotychczasowe wspomnienia ze wcześniejszych meczów z tym zespołem?

– Pozytywne. Większość tych spotkań jako zawodnik przeciwnej drużyny wygrałem. Mam nadzieję, że przedłużę tą serię.

Jak scharakteryzowałbyś tą drużynę?

– Na pewno atutem tego zespołu jest to, że od wielu lat skład praktycznie tam się nie zmienia. Zgranie jest więc na wysokim poziomie. Ogólnie ich gra raczej oparta na walce i „prostym metodach”. Ustawiona nisko obrona i próby kontrataków.

Za wami 5 meczów w lidze – 7 zdobytych punktów. Jak oceniasz ten dorobek i waszą postawę?

– Nie ukrywam, że liczyliśmy na trochę lepszy wynik. Jeśli chodzi o grę to nie jest źle, ale za dobra grę punktów się nie dostaje. Musimy złapać rytm i seriami wygrywać mecze.

Po reformie liga była jednym znakiem zapytania – po tych 6 kolejkach – jakie masz pierwsze wnioski?

– Przede wszystkim liga jest bardzo wyrównana. Miejsce w tabeli niespecjalnie mówi o sile drużyny. Tutaj każdy może wygrać z każdym.

Remis w Andrychowie

W mecz 6 kolejki spotkań Wierchy Rabka bezbramkowe zremisowały wyjazdowe spotkanie z Beskidem Andrychów.

Spotkanie nie obfitowało w bramkowe okazje z obu stron. Najlepszą z nich mieli gospodarze, którzy w pierwszej połowie po zagraniu ręką we własnym polu karnym mieli „jedenastkę”. Gracz Beskidu trafił jednak w słupek.

– Problematyczny karny, więc można powiedzieć, że sprawiedliwości stało się za dość. Ogólnie bardzo trudne spotkanie. Gospodarze nastawieni byli na uważną grę w defensywie i szybkie kontrataki, czym sprawili nam trochę problemów. My wyglądaliśmy lepiej po przerwie, kiedy dokonaliśmy trzech zmian, które ożywiły naszą grę. Byliśmy jednak za mało konkretni w polu karnym przeciwnika. Szanujemy ten punkt i już myślimy o kolejnym spotkaniu – ocenił trener Sebastian Świerzbiński.

Beskid Andrychów – Wierchy Rabka 0:0

Wierchy: Zhuk – Kościelniak (46 Misiura), Jeziorski, M. Dudek, Witek – Dudek, Dara (75 Lutsenko), Sobek (46 Krzyżak), Czubin (70 Wójcik), Florek – Pazurkiewicz (46 Kęska)

Derby dla Lubania

W meczu 5 kolejki spotkań rozgrywek o mistrzostwo IV ligi Wierchy Rabka uległy na własnym boisku Lubaniowi Maniowy 1:2.

Napór Lubania, który rozpoczął się wraz z pierwszym gwizdkiem arbitra przyniósł efekt w 14 minucie. Mateusz Pluta oddał strzał z 18 metra i piłka po rękach interweniującego Vasyla Zhuka wpadła do bramki. Z upływem pierwszej połowy impet maniowian nieco osłabł, co zaczęło się przekładać na okazje Wierchów. W 20 minucie w odstępie kilku sekund najpierw po strzale Michał Sobka interweniował Artur Świerad, za moment dobitka Tomasza Dudka trafiła słupek, a po kolejnej dobitce piłkę z linii bramkowej wybił Maciej Hajdara. W 25 minucie piłka znalazła się w bramce Wierchów, ale arbiter dopatrzył się pozycji spalonej. Siedem minut później rabczanie wyrównali. Po fauli Świerada na Sobku, rzut karny wykorzystał Łukasz Pazurkiewicz. Ostatnim akcentem pierwszej połowy był potężny, minimalnie chybiony jednak strzał z 35 metra Michała Dudka.

W drugiej połowie tempo gry było już zdecydowanie spokojniejsze. Oba zespoły w ofensywie bazowały na kontratakach i po jednym z nich, w 58 minucie goście odzyskali prowadzenie. Daleka piłka od Świerada trafiła do Rusłana Skydana, który podholował ją parę metrów po czym oddał mocny, precyzyjny strzał i Zhuk nie zdążył z interwencją. Parę chwil później bliski gola numer 3 dla przyjezdnych był Robson Quintanilha. W 71 minucie „zapachniało” z kolei golem dla Wierchów, ale Kęska z 8 metra przerzucił piłkę nad bramką. W 80 minucie kapitalnie interweniował – po strzale Magdziarczyka – Zhuk. W ostatniej minucie regulaminowego czasy gry z 20 metra celny strzał oddał z kolei gracz Wierchów Michał Czubin, ale trafił w środek bramki, gdzie dobrze ustawiony był Świerad.

Wierchy Rabka – Lubań Maniowy 1:2 (1:1)

0:1 Pluta 14, 1:1 Pazurkiewicz 32 z karnego, 1:2 Skydan 58.

Wierchy: Zhuk – Witek (85 Wójcik), Jeziorski, M. Dudek, Kościelniak (66 Misiura), Florek (66 Czubin), Dara, T. Dudek, Sobek (85 Rzadkosz) – Pazurkiewicz (66 Krzyżak), Kęska.

Lubań: Świerad – Hajdara, Bałos (69 Chlipała), Kasperczyk (46 Skydan), Jandura, P. Duda, Quintanilha (77 Mańko), Pluta, Magdziarczyk (85 Bryja), Zaika, D. Duda (64 Diaz).

Sędziował: Dawid Mituś z Nowego Sącza.

Żółte kartki: M. Dudek, Jeziorski, T. Dudek – Bałos, P. Duda, Zaika.

Grzegorz Misiura. Derbowe mecze zaznaczam na czerwono w kalendarzu

Pomocnik Wierchów Rabka dzieli się z nami swoimi odczuciami przed derbowym meczem z Lubaniem Maniowy, który już we środę rozegrany zostanie na naszym stadionie.

Derbowe starcie z Lubaniem wywołuje dodatkowe emocje?

– Zawsze gdy przychodzi rozpiska na rundę rozgrywek to datę derbów zaznacza się na czerwono. Wiadomo, że w lidze każdy mecz jest ważny i za każde zwycięstwo można przypisać do swojego konta maksymalnie 3 punkty, ale jednak spotkanie z Lubaniem to dodatkowo chęć udowodnienia, która drużyna jest lepsza w regionie i każdy zawodnik zawsze motywuje się jeszcze bardziej.

Ty osobiście lubisz grać w derbach? Masz jakieś wspomnienia ze wcześniejszych tego typu spotkań ?

– Rozegrałem już wiele spotkań derbowych zwłaszcza z Maniowami jeszcze w barwach Podhala czy Watry i zawsze były to wymagające mecze na dobrym poziomie sportowym. Nie mam jakiegoś szczególnego wspomnienia z jednego konkretnego meczu. Każde zwycięstwo było tak samo radosne, a porażka przygnębiająca. Osobiście staram się traktować ten mecz jak każdy inny, ale skłamałbym mówiąc, że nie lubię grać w derbach, bo w takich meczach każdy musi dać z siebie więcej nuż 100% żeby myśleć o pozytywnym wyniku.

Patrząc na dotychczasowe wyniki w tym sezonie to Wierchy są faworytem. Jak do tego podchodzisz?

– Podchodzę do tego naprawdę spokojnie. Znamy swoje mocne strony i skupiamy się przede wszystkim na tym, żeby grać swoją grę od początku do końca. Lubań zaliczył rzeczywiście bardzo słaby start, ale jest to dopiero początek rozgrywek w nowej IV lidze i nie ma co z tego wyciągać daleko idących wniosków. Z drugiej strony na pewno będziemy chcieli wykorzystać to, ze Lubań ma kiepski start i zachwiane morale.

Nie graliście w sobotę. Czy to może być waszym atutem czy wręcz przeciwnie, lepiej być w rytmie meczowym?

– Ten miesiąc jest bardzo intensywny. Mieliśmy zaplanowane aż sześć kolejek na sierpień, wiec myślę że dłuższy czas na regenerację na pewno dobrze nam zrobi. Złapiemy więcej świeżości i będziemy jeszcze bardziej głodni gry, co mam nadzieje przełoży się na dobry wynik w derbowym starciu.

Co będzie kluczowe dla losów środowego spotkania?

– Myślę, że duże znaczenie będzie miała w tym dniu skuteczność i dyscyplina taktyczna. Jeśli obie drużyny zachowają koncentracje w defensywie i będą ściśle trzymać się swojego planu to właśnie skuteczność będzie decydująca. W takim przypadku klarownych sytuacji bramkowych może nie być wiele.

Twoim zdaniem największe atuty Lubania to?

– Na pewno stałe fragmenty gry. Są też bardzo szybcy w grze z kontry i dobrze się w tym czują. Jednak przede wszystkim skupiamy się na sobie, bo wiemy że jak będziemy dobrze zorganizowani i unikniemy własnych błędów oraz będziemy konsekwentnie i cierpliwie budować akcje w naszym systemie gry, to będziemy w stanie stworzyć dobre widowisko, na które serdecznie zapraszam wszystkich kibiców.